PARAFIA ŚWIĘTEGO MICHAŁA           ARCHANIOŁA W KONIECPOLU

 

DROGA KRZYŻOWA

 

 

 Wstęp do Drogi Krzyżowej

Ilekroć gromadzimy się w kościele, tylekroć przypominamy sobie, że tworzymy parafię, to znaczy wspólnotę ludzi, których połączyła miłość Chrystusowa. Gdy wstępujemy w ślady Twej boskiej Męki, uświadamiamy sobie ponadto, że płynie w nas ta sama krew, którą przelałeś za nas na krzyżu. Cóż może nas mocniej ze sobą łączyć i wiązać? Ale uświadamiamy sobie także i to, że jest coś, co nas dzieli: nasze grzechy i namiętności, nasze wady i samolubstwo, nasz egoizm i ciasnota. To wszystko utrudnia pełne zjednoczenie w miłości. Dlatego chcemy Cię prosić w tej drodze o te wszystkie cnoty i dary, które umożliwiają nam zjednoczenie z Tobą, i braćmi w jednej, kochającej się rodzinie parafialnej.

Stacja I – Pan Jezus na śmierć skazany

Stacja I
Wielki tłum obstąpił Jezusa. Zewsząd pełno ludzi…gapiów i szyderców.
Szukają Jego winy arcykapłani i wysoka rada. Piłat wydaje wyrok, a On nawet nie próbuje
bronić swoich racji. Prawda zamilkła, a Boskość uniżyła się do końca Jezu. To nie prawda,
że nic nie słyszy, bo cisza ta jest najpiękniejszym krzykiem miłości, najdoskonalszą lekcją, daną
człowiekowi przez Boga. Można krzyczeć na kogoś, aby okazać kto tu ma rację i kto jest
najważniejszy, aby odsunąć od siebie podejrzenia, albo zabawić się czyimś kosztem.
Nie rzadko próbuje się zakrzyczeć prawdę i dobro, bo to przecież najprostsza droga z
możliwych. Pewnie wiesz, jak smakuje niesłuszne oskarżenie i plotka, czyjaś złość skierowana
przeciwko tobie abyś się bał, znienawidził swoje życie, swoją osobę. Tak właśnie działa
pedagogika nienawiści. Nie raz będziesz musiał przyjąć czyjeś ostre słowa z godnością i
przemilczeć swój ból. Czy potrafisz to zrobić? Złowieszczy krzyk „Ukrzyżuj!” odbija się
echem każdego dnia i od dwóch tysięcy lat nie stracił nic na swej nienawiści, na aktualności.
Zawsze zanim oskarżysz, zanim skażesz kogoś na klęskę oszczerstwa, rozważ w myślach
pytanie Piłata: „Co to jest prawda?”. Całe zło bierze się stąd, że człowiek chce ze wszystkich sił
zająć miejsce Boga, podporządkować sobie ludzi, wydawać fałszywe wyroki, łamiąc w ten
sposób czyjeś życie i niszcząc godność. Człowieku skrzywdzony, niesłusznie osądzony –
przyjmij z godnością i pokorą swój ból tak jak Chrystus, który milczeniem w chwili próby,
powiedział do nas najwięcej.

 


 

Stacja II – Pan Jezus bierze krzyż na swoje ramiona

Stacja II
Spragnieni sensacji ludzie, patrzą z zaciekawieniem na Jezusa i Jego krzyż. To jest dopiero
widowisko…śmiech, bluźnierstwa…nic więcej. Patrzą i nie widzą tego, co tak naprawdę powinni
zobaczyć. Tak to już jest, że nienawiść zwraca większą uwagę na przedmiot niż na człowieka…
żadnego współczucia dla cierpiącego, znikąd słów otuchy, jakiejkolwiek pomocy. Trzeba będzie
o Jezu pójść w tę ostatnią ziemską wędrówkę, aby spełniła się największa ofiara z ludzkiego
życia…z życia Boga-Człowieka, za mnie, za ciebie, za wszystkich. To Twoja próba. Stanąłeś
właśnie w miejscu gdzie krzyżuje się wola boska i ludzka. Co wybrać? Czy masz na tyle siły,
by opowiedzieć się po stronie Jezusa, po stronie Człowieka? Czy masz na tyle odwagi, aby jak
Jezus odpowiedzieć: „Ja jestem!” i przyjąć cierpienie swoje, a tym bardziej krzyż bliźniego?
Kiedy go przyjmiesz zrozumiesz, że Jezus powierza Ci cząstkę swojego cierpienia, tak samo
jak i Jemu powierzył kiedyś Ojciec. Są mniejsze i większe krzyże…upokorzenia, zdrada
kochanej osoby, obmowa, utrata pracy, samotność, zmęczenie. Każdy z nich jest inny i
nieporównywalny , bo inaczej przeżywa swój ból dziecko, inaczej osoba dorosła, jeszcze
inaczej ktoś słaby psychicznie. Nigdy nie porównuj się z innym człowiekiem, nie targuj kto ma
łatwiej, a kto trudniej, tylko pomóż! A kiedy ciężar stanie się nie do wytrzymania i będzie ci się
wydawało, że nie postawisz już ani jednego kroku – pomyśl, że dźwigasz miłość. Człowieku
umęczony codziennymi doświadczeniami…gdziekolwiek jesteś, na twej drodze krzyżowej
wiedz, że w twoim cierpieniu dotyka cię z miłością sam Jezus Chrystus i mówi: „Nie bój się,
wierz mi tylko”

 


 

Stacja III – Pan Jezus po raz pierwszy upada pod krzyżem

Stacja III
O Jezu, upadłeś. Wystraszyłem się, bo jak Ty sobie nie poradzisz, to jak ja sobie dam radę?
Leżysz na ziemi, bo tłum Cię popychał, pospieszał, ludzie krzyczeli abyś upadł i nie powstał
więcej. Zapewne chcieli jak najszybciej zapomnieć o Tobie, o Twojej nauce, jakże trudnej i
jakże niepojętej. Jakby Ciebie nie było, wszystko było by prostsze i łatwiejsze – z pewnością
myśleli ludzie robiący wrzawę i zamieszanie, aby zabić i zapomnieć. Ty, Którego ręce
uniesione były ku niebu w kierunku Ojca, teraz są oparte o ziemię i także błogosławią. Jak dobrze,
że wstajesz i idziesz dalej. Dzięki Twojej sile Jezu i ja będę do Ciebie wracać…wracać zawsze,
kiedy odejdę za daleko. Jezus upada ze zmęczenia, bo nie spał całą noc modląc się gorliwie do
Ojca. Upada przede wszystkim pod ciężarem Twoich grzechów, tych większych i mniejszych.
Zło biorące się nawet z najmniejszego grzechu potężnieje, doprowadzają co coraz częstszych
upadków. Człowieku zniechęcony i ulegający pokusom dnia codziennego – oprzyj się o swój
krzyż jak Jezus i powstań, a droga sama Cię poprowadzi.

 


 

Stacja IV – Pan Jezus spotyka swoją Matkę

Stacja IV
Jezu, jak bardzo musiało Ci być ciężko wiedząc, że podąża za Tobą Twoja Matka. Przecież syn
nie chce obarczać Matki swym cierpieniem, a Ty przez swoją miłość do człowieka, poświęciłeś
się nawet do tego stopnia. Ona od początku wiedziała, że Cię straci, że będzie musiała oddać
swoje najukochańsze dziecko, a z Jej ust nie usłyszymy nawet jednego słowa skargi…tylko
milczenie, przerażające milczenie, święte milczenie. W spotkaniu Jezusa i Maryi ukryte są
wszystkie spotkania i rozstania matek z dziećmi, osób zakochanych, przyjaciół. Są to te relacje,
w których nie myśli się o sobie, tyko o drugim człowieku – o jego dobru. Jakże słodkie jest
wtedy cierpienie, kiedy można dźwigać dobrowolnie czyjś krzyż, chociażby przez niewielki
odcinek trudnej drogi życia. Czy znasz ból noszenia go w samotności? Kiedy nagle zabraknie
bliskich ci osób i musisz iść sam? To chyba najtrudniejsza z możliwych drug człowieka do
Boga. W takich momentach pustki i beznadziei wspomnij, że Jezus przeżył kiedyś największe
osamotnienie do końca po to, aby teraz Tobie było lżej je znosić. Wtedy też spotkasz na drodze
matkę, która pomoże Ci znaleźć odpowiedzi na trudne i bolesne pytania. Człowieku
zdruzgotany cierpieniem i osamotnieniem – podnieś swoje oczy ku górze jak Maryja i spojrzyj
jak Ona z miłością na drugiego człowieka.

 


 

Stacja V – Szymon Cyrenejczyk pomaga nieść krzyż Panu Jezusowi

Stacja V
Jezus musiał bardzo potrzebować człowieka, skoro przyjął niechętną pomoc Szymona z
Cyreny. Ale czy do końca o to chodziło? Tak jak na całej drodze krzyżowej Jezusa musimy tą
sytuację odwrócić i przewartościować fakty. To Cyrenejczyk bardziej potrzebuje pomocy. Musi
dotknąć krzyża i poczuć radość dźwigania, aby się z nim zaprzyjaźnić. Jezu, dobrze wiedziałeś,
że będę Cię potrzebować w każdej chwili i każdym cierpieniu, dlatego dopuszczasz mnie do tej
największej tajemnicy, abym w tym czasie utrapienia nie upadł. Potrzebujesz mnie, abym
pomagał Ci w dziele zbawienia świata, w dziele mojego zbawienia. Często rozglądasz się na
boki szukając kogoś, kto z własnej woli przybiegnie i ulży Ci w Twoim cierpieniu. Kiedy od
razu nie znajdujesz pomocy, rodzi się w Tobie ból i rozgoryczenie. Może spróbuj inaczej?
Rozejrzyj się wokół i popatrz, jak wiele osób czeka na twoje ręce, twój cenny czas? Nie ma
przypadkowych spotkań i relacji, trzeba je tylko odpowiednio odczytać.
Zastanów się…czy ostatnio pomogłeś komuś? Czy dostrzegłeś w czyjejś twarzy cierpiącego
Jezusa? Szymon Cyrenejczyk przyjdzie też do Ciebie. Gdy zrodzi się pokusa, by twoje
cierpienie przeżywać w samotności i grzechu przypomnij sobie, że przyjęcie pomocy od
drugiego człowieka nie obnaży twojej słabości, ale zaświadczy o wielkiej pokorze. Przypomnij
sobie teraz o wszystkich tych, którzy Ci w życiu pomogli…z przymusu, czy też dobrowolnie, a
także i o tych, których odepchnąłeś od siebie. Pomyśl o nich z wdzięcznością i podziękuj Bogu
w modlitwie, że kiedy ciemno i trudno, to stawia na twojej drodze kolejnego Szymona.
Człowieku zamknięty w bólu swoich ran – spróbuj mimo trudu i zniechęcenia dostrzec obok
siebie kogoś, kto jeszcze bardziej niż ty potrzebuje pomocy.

 


 

Stacja VI – Święta Weronika ociera twarz Panu Jezusowi

Stacja VIJezu, ktoś odważnie biegnie do Ciebie z wyciągniętymi rękoma przebijając się przez tłum ludzi i
zdziwionych żołnierzy. Ten ktoś nie ma zupełnie nic, oprócz białej chusty i garści współczucia. W
każdej Drodze Krzyżowej wspominamy męstwo Weroniki, nie można milczeć o tym szlachetnym
czynie, którego dokonała. To bardzo ważne, bo dała przykład odwagi w niesieniu ludziom nadziei i
pocieszenia. Być może przyzwyczaiłeś się już do „teraźniejszego” świata, tego że znów ktoś kogoś
sprzedał, oskarżył, wyśmiał. To tylko wpędza cię w coraz większe otępienie i potęguje obojętność.
Nie dziwią cię już tak bardzo akty ludzkiej przemocy, fałszerstwa czy spiski…bo tak czyni
większość…bo to jest teraz modne. Ludzie zburzyli granicę dobra i zła budując obce światy, oparte
na własnych dekalogach, aby prościej, szybciej i bez wyrzeczeń być na swoim, dorabiać się i być panem swego życia. Na szczęście od czasu do czasu pojawia się dzielna Weronika aby onieśmielić zło swoją nieprzeciętną odwagą, wiarą i spontanicznością, aby pokazać, że miłość ma moc zatryumfować nad słabością, grzechem, a nawet i śmiercią. Zastanów się, czy jesteś człowiekiem spartańskiego serca, czy niesiesz komuś bezinteresowną pomoc i umiesz czynić z siebie dar mimo trudu, ludzkiego szemrania, czy osobistej straty? Nie bój się, że nic nie masz…czasami wystarczy twoja obecność, bo gdy nie masz nic, właśnie wtedy możesz najwięcej ofiarować. Być Weroniką, to także przepychać się przez obojętny i złorzeczący tłum do Jezusa…szukać Go tam, gdzie inni już szukać nie umieją, lub nie
mają odwagi. To także biec drogą miłości po Jego śladach i z młodzieńczą spontanicznością rozdawać swoje serce. Kiedy narzekasz, że nie możesz spotkać Jezusa na swojej drodze, to pochyl się gdzieś nad poranionym obliczem. Jezus mieszka nie tylko w tabernakulum, nie tylko w kościele, ale w także w ludzkiej twarzy…szczególnie tej zniekształconej rysami bólu, cierpienia i doświadczeń. Człowieku, który straciłeś wiarę, postaraj się odkrywać w sobie wizerunek Bożego oblicza zamazanego grzechem, przemęczeniem, brudem, przez co nie widzisz obok drugiego człowieka.

 


 

Stacja VII  – Pan Jezus po raz drugi upada pod krzyżem

Stacja VIII stało się, upadłeś ponownie. Musi Cię bardzo boleć…bardzo. To była tylko kwestia czasu, gdy
przemęczenie urosło do granic wytrzymałości, a droga coraz trudniejsza. A może przypomniałeś
sobie zdradę swoich uczniów, których tak ukochałeś? Potykasz się teraz o ich strach i
zniechęcenie, potykasz się dotkliwie o wszechogarniającą samotność i jeszcze te moje coraz
cięższe grzechy, które lekką ręką złożyłem na Twoje ramiona. Wybacz mi Jezu…
Różne bywają upadki, zapewne nie raz upadłeś na duchu i wtedy bardzo szybko poddawałeś się
narastającemu zwątpieniu i rozpaczy. Może upadłeś pod wpływem zniewolenia duszy i ciała
jakimś nałogiem, z którym walczysz jak dotąd bezskutecznie? Może straciłeś pracę, rozpada się
twoje małżeństwo, twoje ciało męczy choroba, albo zawiodłeś się na bliskiej osobie? Leżysz teraz
na ziemi i myślisz: „co z tobą będzie?”, czy dasz radę jeszcze raz podźwignąć się i spróbować od
nowa? Czy twoje życie ma w ogóle jakikolwiek sens? Owszem – ma i to wielki…wielki na miarę
krwawego potu na czole Jezusa, Jego poranionych stóp, na miarę Jego miłości dla Ciebie, dzięki
której wstał i poszedł cię zbawić. To tylko następna próba i nauka Chrystusowego krzyża,
ostrzeżenie, abyś zawsze był czujny, nie uległ pokusie niespełnienia. Uważaj też, aby nie stać się
przyczyną upadku drugiego człowieka, aby nie upadł przez ciebie umęczony Chrystus.
Człowieku powalony na ziemię grzechem swoim lub cudzym. Pamiętaj, że w upadku nie ma
klęski, jest tylko zwycięstwo nad własną słabością.

 


 

Stacja VIII – Pan Jezus pociesza płaczące niewiasty

Stacja VIIIJezu, Ty wiesz że załamywanie rąk nie spowoduje, że cierpienie odejdzie. Wręcz przeciwnie – kto
nie weźmie z radością i pokojem swojego krzyża, napotka inny krzyż, cięższy i tak nie na swoją
miarę. Jakże wielka musiała być Twoja siła i zaufanie, skoro mimo ponadludzkiego bólu
zapomniałeś o sobie, a zwróciłeś oczy na drugiego człowieka…Przerażone kobiety rozczuliły się
na Twój widok, a Ty dałeś im w zamian mocne słowa pouczenia. W dzisiejszych czasach ucieka
się przed cierpieniem. Pojawia się coraz więcej zwolenników zła, nie szanuje się drugiego
człowieka, a szczególnie osób starszych…bo nie wpisują się oni w perspektywę nowoczesnego
życia. Zero poświęcenia i trudu, a jak najwięcej przyjemności. Można zasłonić oczy przed tym co
słabe…zobojętnieć, udawać, że mnie to wcale nie dotyczy…a jeżeli płakać, to tylko na pokaz, by
skierować na siebie uwagę, wyłudzić dla siebie korzyści. A gdzie w tym wszystkim jesteś Ty? Jakie
jest Twoje miejsce? Często płaczesz, też nad czyimś cierpieniem i współczujesz… a czy robisz to szczerze? Jezus na drodze swej męki nie szukał łatwego pocieszenia, bo wiedział, że tylko przez trud dojdzie do chwały, że pozorna przegrana przyniesie stokrotne zwycięstwo. A czym dla Ciebie jest zwycięstwo? Zdobyciem sławy, większej ilości pieniędzy, świętowanie kolejnego sukcesu? To wszystko jest ważne, ale tylko wtedy, zanurzony w miłości Chrystusa, zauważasz obok siebie bliźniego i zrobisz choćby najmniejszy uczynek miłosierdzia. Spróbuj nie mówić, a więcej robić. Człowieku litujący się nad losem swoich braci – niech twoje łzy będą łzami oczyszczenia. Zapłacz dziś nad tym, że zabijasz miłość, że ciągle ci czegoś brak, że niszczysz drugiego człowieka, że gubisz sens życia.

 


 

Stacja IX – Pan Jezus po raz trzeci upada pod krzyżem

Stacja IX

Świat nieruchomieje na te parę chwil i wstrzymuje oddech. To już trzeci Twój upadek. Przygniata
Cię Jezu krzyż złożony z ludzkiej, ułomnej miłości…tej podeptanej, udawanej. Czy się podniesiesz
Jezu? Czy masz w sobie tyle siły, żeby iść dalej? Tak…masz. To było do przewidzenia. Miłość
przygnieciona cierpieniem powstaje tak, jak Ty powstałeś przez miłość do nas. Miłość opiera
umęczone czoło na krzyżu jak na opoce. Przytula się do tego co jest trudne, aby mocą Boskiego
dotyku uzdrowić i dać nowe życie. Nie łatwo powstać z kolejnego upadku, kiedy cierpienie jest nie
do wytrzymania, a życie często staje się koszmarem. Trudno pogodzić się z tym, że słabość
zwyciężyła, a to co zdawało się być niezniszczalnym, runęło w jednej chwili. Zawsze tylu ludzi
obok ciebie, a teraz nie ma zupełnie nikogo…a nawet jak ktoś przyjdzie, to zupełnie nie umie ci
pomóc. Najłatwiej zgodzić się na klęskę i powiedzieć, że nic nie ma sensu. Najtrudniej znaleźć
sens w bezsensie…nadzieję wbrew nadziei. A może ten straszny upadek jest po to, by cię
wyzwolić? Aby uwolnić cię od strachu ciemności i umocnić twoje serce? Może właśnie w tej
chwili dowiesz się jak działa Boże Miłosierdzie? Wszystko co piękne dzieje się wtedy, kiedy się
nie spodziewasz, wtedy, gdy myślisz po Bożemu, a nie po ludzku.
Człowieku zdradzony, z pokruszonym sercem – odwagi! Jezus nigdy w Ciebie nie zwątpi.
Podnosi twoją miłość, podnosi oczy i patrzy z ufnością dziecka. Co Mu odpowiesz?

 


 

Stacja X – Pan Jezus z szat obnażony

Stacja X
Oto Człowiek…obnażony do końca, do ostateczności. Już nic nie ma, nawet ubranie Mu zabrali nie
wiedząc w jaki sposób można jeszcze bardziej obedrzeć z człowieczeństwa. Jakże się mylili Jezu
co do Ciebie, ta jasność i spokój bijąca od Twojej osoby to godność i miłość…tego nikt Cię nie
może pozbawić, żadna ludzka siła. A jaka jest twoja szata i co pod nią ukrywasz? Gdybyś tak
stanął dziś przed Bogiem twarzą w twarz, to co byś Mu pokazał? Przychodzi w życiu czas, że
wszystko musisz z siebie zdjąć: pychę, egoizm, zakłamanie i spojrzeć prawdzie w oczy. To może
boleć, a szczególnie jeśli jest to moment cierpienia, kiedy ważne wybory podejmujesz w prostocie
serca i pokorze. Dlaczego więc tak bardzo boisz się, że wyjdzie z ciebie człowiek, kiedy odkryjesz
szczere uczucia, okażesz słabość? Pod podróżnymi szatami, jakie codziennie na siebie zakładasz
kryje się ktoś najpiękniejszy…taki jaki byłeś w Bożym zamyśle, bez żadnych zniekształceń. A
czy zastanawiałeś się, że Bóg chce ciebie takiego jakim jesteś? Z twoimi lękami, talentami, z tym,
czego w sobie nie lubisz? Jesteś jedyny w swoim rodzaju i wyjątkowy. Nie obnażaj więc innych z
człowieczeństwa, z ich tajemnic, po to, aby zakryć prawdę o sobie. Obnażaj siebie ze swojego
grzechu i wszystkich przewinień, które sprawiają, że jesteś nieprawdziwy.
Człowieku obnażony do bólu, uderzony boleśnie w policzek ludzkiej godności.
Co możesz dziś dać nagiemu Chrystusowi?

 


 

Stacja XI – Pan Jezus przybity do krzyża

Stacja XIWielka święta cisza i wielkie przerażenie. Cztery gwoździe, cztery bolesne rany i nieogarniony
ból przeżywany w samotności. I Ty Jezu w chwili cierpienia nie byłeś wolny od niepokoju i lęku,
ale mimo bólu pamiętałeś o mnie – pamiętałeś o człowieku. Kim jesteś, że o mnie się troszczysz?
Tak, to jest właśnie Twoja gramatyka miłości. Rozłożyłeś szeroko ramiona, aby przygarnąć
każdego do siebie, bym i ja mógł zjednoczyć się z Tobą w każdym mniejszym
czy większym cierpieniu. Dwie belki splecione ufnością Syna do Ojca i zaufaniem Ojca do Syna.
Drzewo krzyża wydające najsłodszy owoc życia. Co czujesz stojąc dziś u jego stóp? Wzruszenie,
zawstydzenie? Może też inne dobre emocje ogarniają Twoje serce…i dobrze. Ale co z tym chcesz
zrobić? Pomyśl…jak się czujesz, kiedy ludzie krzyżują cię i nic nie możesz już po ludzku zrobić.
Boli, prawda? Wtedy można zrobić coś, co z pewnością zapamięta się na całe życie –
porozmawiać…tak z głębi serca z Jezusem, z Tym, który doświadcza męki obok ciebie, przez ciebie.
Tutaj na krzyżu możesz zacząć swój najpiękniejszy dialog z Jezusem, dotknąć swojego
człowieczeństwa i zamienić swe ukrzyżowanie w krzyż cierpiącej miłości. Przybij do krzyża to, co
pustoszy twoją duszę i depcze twoją godność i w cierpliwości podążaj do swojej Jerozolimy, bo
tylko wewnętrzna zgoda na cierpienie otworzy przed tobą drogę prawdziwej wolności.
Człowieku rozpięty na krzyżu codzienności – spójrz z wysokości swojego cierpienia na drugiego
człowieka, a wtedy już wszystko będzie inaczej.

 


Stacja XII – Pan Jezus umiera na krzyżu

Stacja XIIUmiera mój Pasterz. W nieznośnej ciszy rodzą się uczucia, o jakich świat będzie pamiętał już
zawsze. To niesamowite, że nawet w tej przerażającej agonii Jezus pamięta o innych…zwykłych
ludzkich potrzebach i pragnieniach serca. Pociesza ukrzyżowanego obok skazańca, oddaje we
wzajemną opiekę zrozpaczoną Matkę swoją i ucznia Jana. Wie, że po ludzku są przerażani i
opuszczeni do granic wytrzymałości…bo sam, tak po ludzku cierpi i umiera. Z piersi wyrywa Mu
się dramatyczne wołanie do Ojca: „Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił”. Totalna samotność,
totalna miłość. Oto człowiek – czystego serca, łagodny jak baranek…niewinny. Wywyższona
miłość, jeden jasny punkt w ciemności…ciepły dotyk w chłodzie serc świata. Całe życie tak bardzo
cię kochał, a całe życie spędził na poszukiwaniu miłości. Kiedy mówił: „Pragnę”, to pragnął tak
naprawdę Twojej odpowiedzi na swoje ciche zaproszenie. Jezus z tego pragnienia umiera…więc co
Mu dziś odpowiesz? Czy stać Cię choćby na małe wyrzeczenia względem drugiego człowieka?
Możesz umierać z miłości, samotności, jakiegoś braku, ale może też umrzeć w tobie stary człowiek,
beznadzieja i nie dające ci żyć lęk i smutek. Nie ma innej drogi do życia…tylko przez ciemność i
cierpienie…czasem nie do zniesienia, bez żadnych przebłysków światła. Uzdrowić swoje serce to
wejść w dialog Ojca i Syna i zrozumieć ten wyjątkowy język miłości. Kiedy się go nauczysz
zobaczysz, że każdą trudność przeżywać będziesz z większym pokojem, poddając się
nieustannemu rytmowi pulsującej miłości. Ta pojawiająca się naprzemiennie jasność i ciemność,
radość i cierpienie osłonięte tajemnicą śmierci i zmartwychwstania Pańskiego…
Człowieku, który często tracisz coś, aby zyskać prawdziwe szczęście – zaufaj, nie bój się, że
zostaniesz bez niczego. Jezus wypełni każdy twój brak swoją miłością, bo on lepiej od ciebie wie,
czego ci potrzeba.

 


Stacja XIII – Pan Jezus zdjęty z krzyża

Stacja XIIIJakaż to wielka ulga dla umęczonego Syna i współczującej Matki. Jego już nie boli, a Ona nie
patrzy na cierpienie dziecka. Teraz Maryjo, trzymasz ciało Jezusa w swoich rękach, jak
największy skarb, tak jak w dzień Jego narodzenia. Oddałaś Go nam na zawsze, ale nigdy do
końca nie straciłaś, bo miłość jest wieczna, ponad śmierć. Ty dobrze o tym wiesz. Cierpisz, ale z
godnością, ufając Bogu do końca. Wtedy gdy nauczał, podążał drogą krzyżową i teraz, gdy
umarł. Cały czas o Matko byłaś w cieniu Syna. Nigdy Go nie zasłoniłaś przed światem, ale zawsze
szłaś za Nim krokiem w krok kochając w milczeniu. Każde cierpienie kiedyś musi się skończyć. Po
dniach wielkiego bólu i niepewności przyjmą cię z czułością i troską dobre ramiona matki. Krzyż
jest kluczem w rękach Boga, aby otworzyć ci drzwi radości i miłości, a także akceptacji czy
uzdrowienia. Dobrze, że jest ktoś kto wie jak cię poprowadzić…podnieść, opatrzyć rany. Oddaj się
tej miłości i idź! Pewnie będzie ci trudno, ale wytrzymasz, jeśli chwycisz Boga za rękę i zaufasz.
Nic co piękne i prawdziwe nie jest proste – przeciwnie, wymaga poświęcenia i trudu. Kiedy
upadasz po raz czwarty i następny, Jezus umiera z tobą, upada z tobą, aby dać ci nowe życie.
Pamiętaj, że ty możesz obdarować kogoś taką miłością, zdjąć z krzyża jego osamotnienie, ból, czy
zniechęcenie. Spotkanie drugiego człowieka, spojrzenie w oczy, może być dla ciebie kolejną i
jakże ważną lekcją miłości. Człowieku omdlały z bólu – poczekaj na matkę. Ona przyjdzie i szeroko rozłoży swoje ramiona, aby wydrzeć cię z uścisku śmierci.

 


 

Stacja XIV – Pan Jezus złożony do grobu

Stacja XIVJezu, tylu ludzi szło za Tobą przez całą drogę męki. Mieli niecodzienną rozrywkę i mogli nasycić
oczy cudzym cierpieniem. Kiedy umierałeś, kiedy składano Twoje święte ciało do grobu, było
zaledwie kilka najbliższych Ci osób. Cóż, tak to już jest, że zło prowadzi tłumy, a za dobrem idzie
garstka odważnych i wytrwałych do końca…tych co wiedzą, że są na świecie cudowne klęski, ale i
żałosne zwycięstwa. O śmierci, gdzie jest twoje zwycięstwo? Chciałoby się wciąż radośnie
powtarzać te słowa przy tej stacji. Jezus umarł, ale nie odszedł na zawsze. Codziennie Jego miłość
rozlewa się tam, gdzie jej potrzebują. Zabliźnia rany i podnosi zrozpaczonych. Schodzi do
mniejszych grobów twojej duszy i tam zapala światło nowego życia. Najgorsze są właśnie te
groby, które nosisz w sobie. Tam, gdzie po ludzku nie ma nadziei na cud zmartwychwstania. Te
zamknięte przed światem, przerażająco ciemne, do których nikt nie ma wstępu – nawet ty. Nie trać
nadziei, bo śmierć może być pięknym początkiem. Prosząc o uzdrowienie pamiętaj, że ono
przyjdzie tylko wtedy, gdy w twojej prośbie będzie bardziej obecny Chrystus, niż ty.
Człowieku zmęczony swoją drogą krzyżową – obyś jak najczęściej mówił innym ludziom jak
dobry apostoł o miłości. Że ani ludzka złość, ani zwątpienie, ani cierpienie nie zdołała cię oderwać
od zmartwychwstałego Jezusa.

Zakończenie Drogi Krzyżowej

 

Jezus już nie cierpi, Jezus już nie umiera. Jezus czeka na nas w Domu Ojca. Dziękujemy Ci, Jezu, za to, że poszedłeś przygotować nam mieszkanie. Póki jednak jesteśmy na ziemi, daj, abyśmy nie zmylili drogi. Jezu, Ty wiesz: po to tylko szliśmy Twoją Drogą Krzyżową, po to wpatrywaliśmy się w Twoje święte rany, po to żałowaliśmy za nasze grzechy, by usłyszeć kiedyś te słowa: „ Jeszcze dziś będziesz ze Mną w raju”. Panie wspomnij na mnie, kiedy będziesz w Twoim Królestwie. Amen.

 

 

Popatrz na Krzyż – oto dowód mej miłości. Nikt Cię nie kocha tak, jak ja…

 

 

Tak mnie skrusz, tak mnie złam, tak mnie wypal Panie, byś został tylko Ty…jedynie Ty

Msze Święte
MSZE ŚWIĘTE - OKRES LETNI: NIEDZIELA 7.00 / 9.30 / 11.30 / 16.00
W TYGODNIU 7.00 / 18.00

MSZE ŚWIĘTE - OKRES ZIMOWY:
NIEDZIELA 8.00 / 9.30 / 11.30 / 16.00
W TYGODNIU 7.00 / 17.00

Spowiedź codziennie 15 minut przed każdą Mszą św.
Kancelaria parafialna
godziny urzędowania:

od poniedziałku do soboty
OKRES LETNI:
7.30 - 8.00 oraz od 17.15 - 17.45

OKRES ZIMOWY:
7.30 - 8.00 oraz od 16.15 - 16.45

Numer konta:
63 8276 0003 2000 0000 1238 0001
Licznik odwiedzin
57355
Visit Today : 75
Visit Yesterday : 88
This Month : 3326
This Year : 9003
Total Visit : 57355